Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

Rzeka widziana z perspektywy kajaka wygląda inaczej...

„W wą­wo­zie Lii wiel­ki wo­do­spad spa­da w do­li­nę z wy­so­ko­ści kil­ku ty­się­cy stóp, a roz­py­lo­ną wo­dę wi­dać na wie­le mil wo­ko­ło. We wzbu­rzo­nej wo­dzie u jego stóp nie po­ja­wia się żad­na ży­wa isto­ta. Pew­ne­go dnia K’ung Fu­-t­se stał nie­opo­dal brze­gu, kie­dy uj­rzał sta­re­go czło­wie­ka uno­szo­ne­go przez hu­czą­cą ki­piel. Za­wo­łał swo­ich uczniów i ra­zem pod­bie­gli ra­to­wać nie­szczę­śni­ka. Ale kie­dy do­tar­li do brze­gu, sta­rzec wy­szedł już z wody i prze­cha­dzał się pod­śpie­wu­jąc. K’ung Fu­-t­se pod­biegł do nie­go i po­wie­dział: Mu­siał­byś być du­chem, że­by prze­żyć coś ta­kie­go, ale wy­da­jesz się być czło­wie­kiem. Ja­ką ta­jem­ni­czą moc po­sia­dasz? Nic ta­kie­go­ – od­parł starzec – za­czą­łem uczyć się kie­dy by­łem jesz­cze bar­dzo mło­dy i do­ra­sta­jąc sta­le to ćwi­czy­łem. Te­raz je­stem już pe­wien swo­ich umie­jęt­no­ści. Za­nu­rzam się i wy­nu­rzam wraz z wo­dą. Po­dą­żam z nią i za­po­mi­nam o so­bie. Po­tra­fię prze­żyć, po­nie­waż nie wal­czę z prze­wyż­sza­ją­cą mnie po­tę­gą wody. To wszyst­ko.”

Chuang-tse, według The Tao of the Pooh Benjamina Hoffa...(tłum. Jacek Starzyński "Tao kajaka")

 Spo­tka­nie oraz ob­co­wa­nie czło­wie­ka z przy­ro­dą wy­ko­rzy­sty­wa­nie jej po­ten­cja­łu, jest za­wsze fa­scy­nu­ją­cym prze­ży­ciem, po­zo­sta­wia­ją­cym w nas wie­le wspo­mnień. Jed­nym ze spo­so­bów na ta­kie spo­tka­nia jest ka­ja­kar­stwo. Pły­wa­jąc ka­ja­kiem uczy­my się czer­pać przy­jem­ność z po­ten­cja­łu jaki w so­bie kry­je na­tu­ra – na­tu­ra rze­ki i nie tyl­ko....

Dwa ty­go­dnie przed oficjal­nym otwar­ciem Odry, stan wody pod­niósł się na gór­skim od­cin­ku na tyle że po­sta­no­wi­li­śmy nie cze­kać do co­rocz­nej im­pre­zy wod­niac­kiej czy­li „O­twar­cie Odry w Ma­rii Ska­le”. Szyb­ka de­cy­zja, ka­ja­ki na dach, je­dzie­my do Czech. W Pol­sce pa­no­wa­ła już ty­po­wo wio­sen­na po­go­da. Zi­mo­we wa­run­ki któ­re za­sta­li­śmy w Gó­rach Ode­rskich zu­peł­nie nas za­sko­czy­ły, tem­pe­ra­tu­ra po­wie­trza nie­wie­le po­nad zero. Zi­mo­wa otocz­ka do­dat­ko­wo nas ucie­szy­ła, od daw­na pla­no­wa­li­śmy zi­mo­we pły­wa­nie w oto­cze­niu śnie­gu. Za­zwy­czaj gdy wy­bie­ra­li­śmy się zi­mą na wo­dę, śnie­gu by­ło jak na le­kar­stwo albo jak na złość zni­kał jak za do­tknię­ciem cza­ro­dziej­skiej różdż­ki. Na­resz­cie, zima, śnieg, ka­ja­ki, gó­ry, cze­go chcieć wię­cej na otwar­cie no­we­go se­zo­nu ka­ja­ko­we­go!


Za­­pra­­sza­­my do oglą­­da­­nia zdjęć — ak­tu­­a­li­­za­­cja ga­­le­­rii 2013: