Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

"Już po prze­pły­nię­ciu kil­ku­na­stu me­trów czu­ję, że ta woda jest dla mnie za sil­na. Licz­ne fale spo­wal­nia­ją ka­jak, pul­su­ją­ce bą­ble prze­rzu­ca­ją mnie co chwi­la spod jed­nej ścia­ny ka­nio­nu pod dru­gą –– nie ma co mó­wić o świa­do­mym wy­bo­rze dro­gi. Wresz­cie do­pły­wam jed­nak do wo­do­spa­du. Już pierw­szy próg po­ka­zu­je, że nie po­wi­nie­nem pró­bo­wać prze­pły­nię­cia tego od­cin­ka Bo­evry. Ka­jak za­trzy­mu­je się w od­wo­ju, mimo wy­sił­ków nie po­tra­fię się z nie­go wy­do­stać. Za­czy­na mi bra­ko­wać po­wie­trza –– ka­bi­nu­ję się i już pły­nąc obok łód­ki,,ska­czę”” dru­gi próg. Krę­cąc się w ko­lej­nym od­wo­ju czu­ję na­gle na twa­rzy do­tyk liny. Chwy­tam się jej roz­pacz­li­wie, z wdzięcz­no­ścią my­śląc o Ryś­ku, któ­ry wie­dział, w któ­rym mo­men­cie rzu­cić rzut­kę­."

 Ten frag­ment mo­ich wspo­mnień z wy­pra­wy do Nor­we­gii w 1989 roku jest do­syć ty­po­wy. W cza­sie pły­wa­nia po rze­kach gór­skich wie­lo­krot­nie by­wa­łem w opre­sji, z któ­rej wy­ba­wia­ła mnie lina rzu­co­na przez ko­le­gę ase­ku­ru­ją­ce­go mnie z brze­gu. Już na pierw­szym wy­jeź­dzie szko­le­nio­wym na Du­na­jec na­uczy­łem się z rzut­ką ob­cho­dzić, wpo­jo­no mi też prze­ko­na­nie, że rzut­ka jest dla gru­py ka­ja­ka­rzy pły­ną­cych rze­ką gór­ską tak samo nie­zbęd­na, jak wio­sła.

Konstrukcja rzutki

Rzut­ka to 15–25 me­trów mięk­kiej, moc­nej, pły­wa­ją­cej liny (naj­czę­ściej wy­ko­na­nej z po­li­pro­py­le­nu) o śred­ni­cy 8–10 mm. Na jed­nym koń­cu tej liny jest umo­co­wa­ny jest pły­wak z pian­ki po­liu­re­ta­no­wej scho­wa­ny w wor­ku z moc­ne­go ma­te­ria­łu. Rzut­ka po­win­na mieć ja­skra­wy ko­lor. Wo­rek po­wi­nien być wy­po­sa­żo­ny w za­mknię­cie, umoż­li­wia­ją­ce szyb­kie przy­go­to­wa­nie do rzu­tu –– za­trzask, rzep, itp.

Za­sto­so­wa­nie

Rzut­ka to pod­sta­wo­wy sprzęt ra­tun­ko­wy i ase­ku­ra­cyj­ny. Po­win­na ona wcho­dzić w skład in­dy­wi­du­al­ne­go wy­po­sa­że­nia każ­de­go ka­ja­ka­rza pły­wa­ją­ce­go po trud­nych wo­dach i każ­de­go in­struk­to­ra pro­wa­dzą­ce­go spływ. Rzut­ka słu­ży przede wszyst­kim do wy­cią­ga­nia z wody za­gro­żo­nej oso­by, bez na­ra­ża­nia ra­tow­ni­ka na nie­bez­pie­czeń­stwo. Za­sto­so­wa­nie rzut­ki do ra­to­wa­nia to­ną­ce­go w od­wo­ju za sztucz­nym pro­giem by­ło już oma­wia­ne w 1(47) nu­me­rze KiM. Rzut­ka mo­że też być sto­so­wa­na do ubez­pie­cza­nia ra­tow­ni­ka wcho­dzą­ce­go do wody, do wy­cią­ga­nia i opusz­cza­nia ka­ja­ków przy trud­nych prze­no­skach i do wy­cią­ga­nia ka­ja­ków za­kli­no­wa­nych pod drze­wa­mi, ska­ła­mi, itp.

Te bar­dziej spe­cja­li­stycz­ne za­sto­so­wa­nia omó­wi­my jesz­cze do­kład­nie w ko­lej­nych od­cin­kach tego cy­klu. Tu­taj chcie­li­by­śmy się sku­pić na pod­sta­wo­wym za­sto­so­wa­niu rzut­ki. Sce­na­riusz uży­cia rzut­ki jest po­zor­nie pro­sty: sto­ją­cy na brze­gu ra­tow­nik na wią­zu­je kon­takt z ra­to­wa­nym (krzy­czy  "rzut­ka­!") a na­stęp­nie rzu­ca mu wo­rek z li­ną, któ­rej dru­gi, wol­ny ko­niec trzy­ma w rę­ku. Po uchwy­ce­niu liny przez ra­to­wa­ne­go ra­tow­nik przy­cią­ga go do brze­gu. Prak­ty­ka po­ka­zu­je, że mimo tej pro­sto­ty za­sto­so­wa­nie rzut­ki spra­wia wie­lu oso­bom po­waż­ne pro­ble­my. Prze­ana­li­zu­je­my więc do­kład­nie za­gad­nie­nia naj­waż­niej­sze, de­cy­du­ją­ce o po­wo­dze­niu ak­cji ra­tow­ni­czej.

Perspektywa ratownika

materiał pochodzi z serwisu: www.kajak.org.pl

Skąd rzucać?

Naj­waż­niej­sze jest wła­ści­we przy­go­to­wa­nie ak­cji ra­tun­ko­wej. Ase­ku­ra­cję roz­sta­wia­my nie­co po­ni­żej trud­nych miejsc, w taki spo­sób, aby osa­da, któ­ra się prze­wró­ci mia­ła czas na wyj­ście z ka­ja­ka i uj­rze­nie lub usły­sze­nie ra­tow­ni­ka. Naj­le­piej jest rzu­cać rzut­kę oso­bie znaj­du­ją­cej się na tej sa­mej wy­so­ko­ści, co ra­tow­nik. Je­że­li ra­to­wa­ny spły­nął już po­ni­żej, to trud­niej tra­fić rzut­ką bli­sko nie­go, a w przy­pad­ku nie­cel­ne­go rzu­tu, nie ma już szan­sy na jego po­wtó­rze­nie.

Miej­sce, z któ­re­go rzu­ca­my po­win­no być otwar­te (ła­two jest za­plą­tać li­nę rzu­ca­jąc rzut­kę z krza­ków) i za­pew­niać nam utrzy­ma­nie rów­no­wa­gi w mo­men­cie ho­lo­wa­nia ra­to­wa­ne­go (je­go cię­żar mo­że np. ścią­gnąć do wody ra­tow­ni­ka sto­ją­ce­go na mo­krej, śli­skiej ska­le). Waż­ny jest też wy­bór miej­sca, w któ­rym ra­to­wa­na oso­ba do­bi­je do brze­gu. Woda w tym miej­scu po­win­na to być moż­li­wie spo­koj­na, a brzeg nie­zbyt stro­my. Na­le­ży pa­mię­tać, że wy­cią­ga­na z wody oso­ba mo­że być zmar­z­nię­ta, osła­bio­na, zszo­ko­wa­na.

Jak rzu­cać?

Po usta­wie­niu się na ase­ku­ra­cji na­le­ży roz­piąć wo­rek rzut­ki, wy­jąć z nie­go oko­ło 1 m liny i upew­nić się, że bę­dzie o co za­przeć się w mo­men­cie ho­lo­wa­nia ra­to­wa­ne­go. Rę­ką rzu­ca­ją­cą chwy­ta­my wo­rek, wol­ny ko­niec liny prze­kła­da­my za ple­ca­mi wo­kół bio­der lub przez ra­mię. Nie na­le­ży przy­wią­zy­wać do ni­cze­go (tak­że do sie­bie!) wol­ne­go koń­ca liny, ale je­że­li na ase­ku­ra­cji sto­ją dwie oso­by, to jed­na z nich mo­że trzy­mać wol­ny ko­niec liny, a dru­ga rzu­cać rzut­kę.

Jeż­li chce­my rzu­cić rzut­kę, to na­le­ży, o ile to tyl­ko moż­li­we, sta­rać się naj­pierw na­wią­zać kon­takt z ra­to­wa­nym (krzyk­nąć) Na­stęp­nie rzu­ca­my rzut­kę, sta­ra­jąc się tra­fić wor­kiem w po­bli­że ra­to­wa­ne­go. Sto­so­wa­ne są dwie tech­ni­ki rzu­tu: za­ma­chem z do­łu, z boku i za­ma­chem zza gło­wy. Naj­le­piej jest ćwi­czyć cel­ne rzu­ty oby­dwo­ma me­to­da­mi, gdyż w prak­ty­ce mo­że być moż­li­we za­sto­so­wa­nie tyl­ko jed­nej z nich (np. trud­no jest rzu­cić za­ma­chem od do­łu sto­jąc w wy­so­kich trzci­nach). Le­piej jest rzu­cić za da­le­ko, tak aby lina upa­dła na wo­dę trosz­kę po­ni­żej ra­to­wa­ne­go, niż za bli­sko i po­wy­żej.

Ho­lo­wa­nie

Po uchwy­ce­niu liny przez ra­to­wa­ne­go naj­le­piej jest usiąść i za­przeć się o coś no­ga­mi. Je­że­li ra­to­wa­ny spły­wa z prą­dem rze­ki, to naj­le­piej spro­mo­wać go do brze­gu, tyl­ko trzy­ma­jąc li­nę. Je­że­li ist­nie­je ko­niecz­ność wy­bie­ra­nia liny (np. gdy ra­to­wa­ny krę­ci się w od­wo­ju) to na­le­ży to ro­bić rów­no­mier­nie, bez sil­nych szarp­nięć. W mo­men­cie, gdy ra­tow­ny do­pły­wa do brze­gu czę­sto do­brze jest tro­szecz­kę po­lu­zo­wać li­nę, co po­win­no uła­twić ra­to­wa­ne­mu wsta­nie na nogi.

Per­spek­ty­wa ra­to­wa­ne­go

W cza­sie ka­bi­no­wa­nia się sta­ra­my się trzy­mać jed­ną rę­ką wio­sło. Po ka­bi­nie na­le­ży sta­rać się pod­pły­nąć do dzio­ba lub rufy ka­ja­ka i chwy­cić się go. Na­stęp­nie prze­kła­da­my wio­sło do tej sa­mej rę­ki, któ­ra trzy­ma ka­jak. Pa­mię­taj­my jed­nak, że zdro­wie i ży­cie jest waż­niej­sze niż sprzęt! W przy­pad­ku za­gro­że­nia na­le­ży pu­ścić go i my­śleć przede wszyst­kim o ra­to­wa­niu sie­bie! Jeż­li uj­rzy­my oso­bę rzu­ca­ją­cą rzut­kę, lub usły­szy­my okrzyk "rzut­ka” to na­lje­piej jest wy­cią­gnąć rę­kę (je­że­li nie trzy­ma­my sprzę­tu, to roz­ło­żyć rę­ce) aby sta­no­wić więk­szy cel.

Po uchwy­ce­niu rzut­ki ob­ra­ca­my się na ple­cy i trzy­ma­my li­nę przy pier­si: taka po­zy­cja uła­twia od­dy­cha­nie. Na­stęp­nie da­je­my się do­cią­gnąć do brze­gu. Wsta­je­my na nogi, gdy woda jest płyt­sza, niż do po­ło­wy uda. Przy sil­nym prą­dzie nie­bez­piecz­ne jest za­rów­no bro­dze­nie w zbyt głe­bo­kiej wo­dzie gdzie po za­kli­no­wa­niu nogi (np. mię­dzy ka­mie­nia­mi) moż­na zo­stać wcią­gnię­tym pod wo­dę, jak i pły­wa­nie w zbyt płyt­kiej wo­dzie, gdzie moż­na ła­two się o coś ude­rzyć.

Tre­ning

Uży­cie rzut­ki trze­ba opa­no­wać, a na­stęp­nie po­wta­rzać sys­te­ma­tycz­nie ćwi­cze­nia, ma­ją­ce na celu do­sko­na­le­nie na­stę­pu­ją­cych umie­jęt­no­ści:

  • Za­się­gu i cel­no­ści rzu­tu: na­le­ży ćwi­czyć rzu­ty do nie­ru­cho­me­go i ru­cho­me­go (np. ka­mi­zel­ka uwią­za­na na li­nie i cią­gnię­ta po tra­wie) z od­le­gło­ści 10–15 me­trów. Za cel­ny rzut uwa­że się tra­fie­nie nie da­lej, niż 0.5 me­tra od celu.
  • Szyb­ko­ści przy­go­to­wa­nia rzut­ki do po­now­ne­go uży­cia: na­le­ży umieć wy­ko­nać 3 cel­ne rzu­ty w cią­gu 2 mi­nut (li­cząc od pierw­sze­gow wy­rzu­ce­nia). Przy po­now­nym rzu­cie moż­na sto­so­wać dwie tech­ni­ki. Pierw­szy spo­sób po­le­ga na przy­dep­nię­ciu wol­ne­go koń­ca rzut­ki, zło­że­nia wy­bie­ra­nej liny w luź­ny stos na brze­gu i rzut wor­kiem wy­peł­nio­nym wo­dą (nie na­le­ży wkła­dać do wor­ka ka­mie­ni). Dru­gi spo­sób po­le­ga na zwi­ja­niu liny w luź­ne krę­gi do rzu­ca­ją­cej rę­ki (podb­nie jak przy buch­to­wa­niu) i rzut tak zło­żo­ną li­ną.
  • Wła­ści­we­go wy­bo­ru miej­sca do usta­wie­nia rzut­ki: de­cy­du­ją­cą ro­lę od­gry­wa tu do­świad­cze­nie i umie­jęt­ność czy­ta­nia wody.

Jaka rzut­ka? Gdzie i za ile ku­pić?

Rzut­ki moż­na ku­pić w skle­pach wod­niac­kich. Oso­bi­ście naj­bar­dziej lu­bię rzut­ki nie­miec­kiej fir­my hf, któ­re moż­na na­być w skle­pie fir­my Pro ka­jak w Kra­ko­wie (tak­że sprze­daż wy­sył­ko­wa) Ceny rzu­tek za­czy­na­ją się od 70 PLN.

Zrób to sam:

rzut­ka Do­sko­na­łą rzut­kę moż­na też wy­ko­nać sa­me­mu, choć nie bę­dzie ona tań­sza od ku­pio­nej w skle­pie. Po­trze­ba do tego: 

  1. 17–20 me­trów mięk­kiej, pły­wa­ją­cej liny, naj­le­piej w ja­skra­wym (żół­ty, po­ma­rań­czo­wy, czer­wo­ny)) ko­lo­rze, o śred­ni­cy nie mniej­szej niż 8 mm i wy­trzy­ma­ło­ści nie mniej­szej niż 5 kN (500 kG)
  2. ka­wał­ka moc­ne­go (gru­by or­ta­lion itp) ja­skra­we­go ma­te­ria­łu, o wy­mia­rach oko­ło 50x50 cm,
  3. 50 cm moc­nej ta­śmy kra­wiec­kiej ze sztucz­ne­go two­rzy­wa o sze­ro­ko­ści ok. 2 cm (świet­na jest ta­śma al­pi­ni­stycz­na, ale nie ru­ro­wa)
  4. dwa ka­wał­ki: 15 cm i 25 cm pla­sti­ko­we­go wę­ża o śred­ni­cy we­wnętrz­nej nie­co więk­szej niż lina,
  5. wal­ca o śred­ni­cy oko­ło 10 cm i wy­so­ko­ści 7–10 cm wy­ko­na­ne­go z mięk­kie­go po­li­sty­re­nu do­brej ja­ko­ści (nie sty­ro­pia­nu)
  6. dwóch mo­sięż­nych oczek kra­wiec­kich,
  7. moc­ne­go, nie­rdzew­ne­go (mo­że być pla­sti­ko­wy) za­trza­sku.

Wy­ko­na­nie:

  1. Z ma­te­ria­łu szy­je­my wo­rek w kształ­cie wal­ca o śred­ni­cy ta­kiej, ja­ką ma wa­lec po­li­sty­re­no­wy (bę­dzie on pły­wa­kiem w na­szej rzut­ce) Wo­rek po­wi­nien być uszy­ty na ma­szy­nie, moc­ną nit­ką ze sztucz­ne­go two­rzy­wa (ba­weł­nia­na po pew­nym cza­sie zgni­je i prze­rwie się) Oko­ło 5 cm po­wy­żej gór­nej (o­twar­tej) kra­wę­dzi wor­ka wszy­wa­my je­den ko­niec ta­śmy.
  2. W dnie wor­ka wy­ci­na­my dwa otwo­ry, w któ­re wsta­wia­my oczka kra­wiec­kie –– oczy­wi­ście naj­le­piej zro­bić to po skro­je­niu, ale przed zszy­ciem wor­ka.
  3. Na ta­śmie mon­tu­je­my za­trzask kra­wiec­ki tak, aby gór­ny ko­niec wor­ka mo­ńa by­ło owi­nąć ta­śmą i za­mknąć na za­trzask. Le­piej zro­bić to (a ra­czej po­pro­sić o zro­bie­nie w punk­cie usłu­go­wym mon­tu­ją­cym za­trza­ski) już po uszy­ciu wor­ka: za­trzask po­zwo­li nam wzmoc­nić mo­co­wa­nie ta­śmy do wor­ka.
  4. W wal­cu po­li­sty­re­no­wym wy­ko­nu­je­my dwa otwo­ry tak, aby pa­so­wa­ły one do otwo­rów w dnie wor­ka.
  5. Wci­ska­my wa­lec po­li­sty­re­no­wy na dno wor­ka (zw­ra­ca­jąc uwa­gę na do­pa­so­wa­nie otwo­rów) i prze­cią­ga­my przez otwo­ry li­nę: lina wcho­dzi do wor­ka, prze­cho­dzi przez otwór w pły­wa­ku, wy­cho­dzi przez je­den z otwo­rów w dnie wor­ka, prze­cho­dzi przez wąż pla­sti­ko­wy (two­rząc w ten spo­sób dość sztyw­ną 20 cm pę­tlę –– uchwyt) i wra­ca do wor­ka przez dru­gi otwór w dnie i dru­gi otwór w pły­wa­ku. Pę­tlę w wor­ku za­wią­zu­je­my przy po­mo­cy wę­zła ra­tow­ni­cze­go (skraj­ne­go ta­trzań­skie­go)
  6. Na dru­gim koń­cu liny za­wią­zu­je­my przy po­mo­cy po­dwój­nej ó­sem­ki dru­gą pę­tlę, usztyw­nia­jąc ją przez prze­cią­gnię­cie liny przez dru­gi ka­wa­łek wę­ża.
  7. Cho­wa­my wol­ny ko­niec liny do wor­ka (pę­tla po­zo­sta­je na ze­wną­trz!) i za­pi­na­my wo­rek na za­trzask. rzut­ka jest go­to­wa.

 

autor:  Jacek Starzyński
materiał pochodzi z serwisu:  www.kajak.org.pl